Na komisji powiedzieli: niedojrza?y, trzeba wcieli?
Twoj? barw? ma by? ziele? i wcielili mnie jak ciel?
Na zebraniu Ligi Kobiet t?usta baba, cho? te? cz?owiek
Be?kota?a do toastów, ?eby wciela? pederastów
Jak garnkowi gada? kocio? sil?c si? na dobro? koci?
Niedojrza?o?? ci wypomn?, cho? im bardziej jest zielono
Ref: Ela czemu si? nie wcielasz, twoich oczu blask niewinny }
Przypomina mi mundur, co z tego, ?e inny
Wolna my?l, swobód mit
Wat?, któr? mo?esz sobie uszy zatka?
Tak, jak ptak ?apie wiatr
Gdy zwi?kszy?a, gdy zwi?kszy?a mu si? klatka
Klatka s?ów w której znów
Jeszcze raz i jeszcze raz masz si? urodzi?
Zwyk?y fa?sz, ?e co masz
To p?ywanie, to ?egluga z dziur? w ?odzi
Modlitw szept w usta wbieg?
O stosunkach, o stosunkach przerywanych
Na g?upot?, na durnot? przekuwany
Wiara w cud, mrowia z?ud
Które ty op?acasz swoj? mrówcz? prac?
Dok?d pój??, zewsz?d gnój
Zwyk?y znój, za który nigdy nie zap?ac?
Znów zabijaj? w nas m?odo?? |
Znów zabieraj? nam wolno?? | x2
Wolna my?l....
Znów zabijaj? w nas...
Wspomnienie
U, u, u, u, u, u, u
Mimozami jesie? si? zaczyna z?otawa,
krucha i mi?-a
To ty, to ty jeste? ta dziewczyna, która do mnie
na ulic? wychodzi?a
Od twoich listów pachnia?o w sieni, gdym wraca?
zdyszany ze szko?y
A po ulicach w lekkiej jesieni fruwa?y za mn?
jasne anio?y
Z przemodlenia, z przeomdlenia senny, w parku p?aka?em
szeptanymi s?owy
A po ulicach w lekkiej jesieni fruwa?y za mn?
jasne anio?y
U, u, u, u, u, u, u
?nieg sypie dreszczem bia?ych lekarstw
Druk nekrologu bardziej czarny
Czcionka zg?odnia?ych kruków czeka
On ju? nie b?dzie ptaków karmi?
Ostatni zastrzyk skupia cia?niej
Fartuchów biel daremnie czyst?
W ostatnim oknie we mgle ga?nie
Ostatni wgl?d na rzeczywisto??
Ref: Tak, tak on to zrobi znów }
Tak, tak, cho? go nie ma ju? }
Tak, tak zechce zbudzi? si? jak ze snu }
Przecie? to nie sen }x2
?nieg sypie dreszczem bia?ych lekarstw
Druk nekrologu bardziej czarny
Czcionka zg?odnia?ych kruków czeka
On ju? nie b?dzie ptaków karmi?
Pod stop? ?nieg skrzypi jak drzwiami
Którymi odszed? wbrew wszystkiemu
Nikogo nie zast?pi pami??
Nikomu z nas, tym bardziej jemu
Ref...