Wolna my?l, swobód mit
Wata, któr? mo?esz sobie uszy zatka?
Tak, jak ptak ?apie wiatr
Gdy zwi?kszy?a, gdy zwi?kszy?a mu si? klatka
Klatka s?ów, w której znów
Jeszcze raz i jeszcze raz masz si? urodzi?
Zwyk?y fa?sz, ?e co masz
To p?ywanie, to ?egluga z dziur? w ?odzi
Modlitw szept w usta wbieg?
O stosunkach, o stosunkach przerywanych
G?upi pech i l?k klech
Na g?upot?, na durnot? przekuwany
Wiara w cud, mrowie z?ud
Które ty op?acasz swoj? mrówcz? prac?
Dok?d pój??, zewsz?d gnój
Zwyk?y znój, za który nigdy nie zap?ac?
Ref: Znów zabijaj? w nas m?odo?? }
Znów zabieraj? nam wolno?? }x2
Wolna my?l, swobód mit
Wata, któr? mo?esz sobie uszy zatka?
Tak jak ptak ?apie wiatr
Gdy zwi?kszy?a mu si? klatka
Ref: x2
Biedna pani z domu starców
W wigilijny zmierzch spokojny
Wypatrzy?a pierwsz? gwiazdk?
By? to start do gwiezdnej wojny
Ref: O, o, o, o, o, o, o, o, o, o, o, o
Nim zd??y?a wyparowa?
Nie poj??a o co chodzi
Przed wybuchem wyszepta?a
Jezus Maria Bóg si? rodzi
Ref:
Nim j? ?ar pozbawi? mowy
Rzek?a s?owa objawienia
?e ród ludzki uj?? nie mo?e
Od swojego przeznaczenia
Biedna pani z domu starców
W wigilijny zmierzch spokojny
Wypatrzy?a pierwsz? gwiazdk?
By? to start do gwiezdnej wojny
By? to start do gwiezdnej wojny x8