Wolna my?l, swobód mit

Wata, któr? mo?esz sobie uszy zatka?
Tak, jak ptak ?apie wiatr
Gdy zwi?kszy?a, gdy zwi?kszy?a mu si? klatka

Klatka s?ów, w której znów
Jeszcze raz i jeszcze raz masz si? urodzi?
Zwyk?y fa?sz, ?e co masz
To p?ywanie, to ?egluga z dziur? w ?odzi

Modlitw szept w usta wbieg?
O stosunkach, o stosunkach przerywanych
G?upi pech i l?k klech
Na g?upot?, na durnot? przekuwany

Wiara w cud, mrowie z?ud
Które ty op?acasz swoj? mrówcz? prac?
Dok?d pój??, zewsz?d gnój
Zwyk?y znój, za który nigdy nie zap?ac?

Ref: Znów zabijaj? w nas m?odo?? }
Znów zabieraj? nam wolno?? }x2

Wolna my?l, swobód mit
Wata, któr? mo?esz sobie uszy zatka?
Tak jak ptak ?apie wiatr
Gdy zwi?kszy?a mu si? klatka

Ref: x2







Wczoraj wszyscy mnie uznali 

dyrektorem zapalniczki
siedz? sobie przy zaworze
?eby by?o du?o iskier

Jestem szpiegiem argenty?skim
wznosz? si? na pisuarze
mam padaczk? w teledysku
?eby by?o du?o iskier
zazgrzytam z?bami
zazgrzytam z?bami

Ja rozdaj? niewidomym
zezwolenie na widzenie
szk?em si? drapi? po rogówce
?eby by?o du?o iskier
zazgrzytam z?bami
zazgrzytam z?bami

Ja wynurzam ?eb z fekaliów
i wypluwam niedopa?ki
w niedopity denaturat
?eby by?o du?o iskier
zazgrzytam z?bami
zazgrzytam z?bami