Jeste?cie mi równi w wolno?ci
lecz geniusz mój was przerasta
jak trudno to wam us?ysze?
i jaka to dla was ?aska
Nie musz? wcale wyja?nia?
te? wol? ?omot od ciszy
olewam was ?e a? b?yska
nikt z was moich s?ów nie us?yszy
I chocia? was olewam
to jednak dla was ?piewam
i chocia? was olewam
to jednak dla was ?piewam
Twoje imi? jak do studni
wykrzykuj? codziennie
ochryp?em ju? od od stu dni
odk?d odesz?a? ode mnie
Tak, tak dr?? ca?y w potrzebie
na twój powrót brak nadziei
nim rzuci?em si? na ciebie
poci?g mój si? wykolei?
wykolei?
Wiem nie wrócisz pod pozorem
?e nie mo?esz ?y? z potworem
wiem nie wrócisz pod pozorem
?e nie mo?esz ?y? z potworem
Czemu w zawzi?te usta mnicha
Zaj?te z?o?ci? jak malari?
Pozwalasz imi? swoje wpycha?
Czemu pozwalasz na to Mario
Tobie jest zb?dna rent husaria
Wi?c mnie nie pro? abym wspar? j?
Nienawi??, bied? i wikariat
Ten szum medialny droga Mario
Gdy do modlitwy sk?adam d?onie
S?ysz? za ?cian? ?mieje si? wariat
I komu? krew uderza w skronie
Bo w uszach szumi Radio Maria