Nad ranem twarz ci wsi?knie w poduszk? 

wrzód w prze?cieradle tak obrzydliwy
?e bukiet naszych oczu pod ?ó?kiem
tak nas zastanie rano szcz??liwych

Czy rano wstaniesz, czy zanim za?niesz
spogl?dasz w okno, nie wiesz czy dnieje
czarne czy bia?e, ciemne czy jasne
?wit to czy zmierzch ju? promienieje

Nad ranem twarz ci wsi?knie w poduszk?
wrzód w prze?cieradle tak obrzydliwy
?e bukiet naszych oczu pod ?ó?kiem
tak nas zastanie rano szcz??liwych

Nie, nie ogryzaj sobie paznokci


Jeste?cie mi równi w wolno?ci 

lecz geniusz mój was przerasta
jak trudno to wam us?ysze?
i jaka to dla was ?aska

Nie musz? wcale wyja?nia?
te? wol? ?omot od ciszy
olewam was ?e a? b?yska
nikt z was moich s?ów nie us?yszy

I chocia? was olewam
to jednak dla was ?piewam
i chocia? was olewam
to jednak dla was ?piewam