Stajesz tak przede mn? gdy
mam zasypia? mówisz mi
zostan? ju? nie dasz spa?
a przecie? wiem zawsze k?amiesz
ufa? ci tak trudno jest
widz? ci? przed sob? jak przepowiedni?
k?amiesz ?e uwierz? ci w to co chcesz
?e starasz si? by? sumieniem
rz?dem dusz wi?c k?amstwem te?
A to tylko telewizor
który zapomnia?em st?uc
i karaluch na gazecie
literami g?adzi brzuch
a to tylko nowe radio
transmituje star? pie??
o mi?o?ci i wolno?ci
na talony i na stos
S?yszysz chrypi ju? muzyka
czas ju? zacz?? orgi? jawn?
przesta? oczy mi zatyka?
zata?cz ze mn? droga prawdo
Zata?cz ze mn? moja pani
odkryj dla mnie swoj? twarz
ja twój przecie? twój kaftanik
twój kaftanik bezpiecze?stwa
Twych klawiszy grono spore
durniów oraz komediantów
nie oszuka mnie pozorem
nie zabroni mi awantur
Zata?cz ze mn? moja pani
odkryj dla mnie swoj? twarz
ja twój przecie? twój kaftanik
twój kaftanik bezpiecze?stwa
Wczoraj wszyscy mnie uznali
dyrektorem zapalniczki
siedz? sobie przy zaworze
?eby by?o du?o iskier
Jestem szpiegiem argenty?skim
wznosz? si? na pisuarze
mam padaczk? w teledysku
?eby by?o du?o iskier
zazgrzytam z?bami
zazgrzytam z?bami
Ja rozdaj? niewidomym
zezwolenie na widzenie
szk?em si? drapi? po rogówce
?eby by?o du?o iskier
zazgrzytam z?bami
zazgrzytam z?bami
Ja wynurzam ?eb z fekaliów
i wypluwam niedopa?ki
w niedopity denaturat
?eby by?o du?o iskier
zazgrzytam z?bami
zazgrzytam z?bami